Ulicą idzie zagniewana kobieta. Prowadzi za rękę opierającego się malca, syczy coś do niego wściekle. "Co za babsko" - myśli niejeden obserwator - "Ma takie fajne dziecko i w ogóle tego nie docenia". Mama-"babsko" też pewnie nie jest z siebie zadowolona. Chciałaby być promienna jak słońce, spokojna jak przystań; zręcznie i z humorem radzić sobie z dąsami malucha. Jednak to nie zawsze się udaje. Generalnie jest szczęśliwa, nie zamieniłaby swego życia na inne, ale gdy macierzyńska codzienność dokuczy monotonią oraz tysiącem dużych i małych problemów, przychodzą kryzysy. Czuje się wtedy rozczarowana życiem, zła i zawiedziona, że dziecko, mąż, dom są nie tacy, jakby chciała. Jest smutna, że najlepsze lata minęły bezpowrotnie. Czy to możliwe, że kobieta jednocześnie bardzo kocha dziecko i miewa takie okropne myśli?
Oczywiście, że tak, droga mamo! Właśnie dlatego, że kochasz, że inwestujesz tyle energii w wychowanie dziecka, często przeżywasz frustracje. Zarówno w każdej pracy, jak i w każdym miłosnym związku raz fruniesz z radości, raz opadasz boleśnie w dół. A wychowanie dziecka to ogromna praca i miłość jednocześnie! Trzeba tylko uważać, aby te fale trudnych uczuć nie zalały ciebie i twych bliskich, niczym niszczące tsunami. Co robić?
WYSŁUCHAJ SIEBIE
Gdy jest ci źle, chcesz odwrócić uwagę od uczuć. A nuż samo przejdzie... To zła strategia. Gdy odczuwasz kłucie w zębie, lepiej szybko sprawdzić, co się tam dzieje. Jeśli coś cię kłuje w duszy, dowiedz się, co ci dolega. Nie musisz szukać psychoterapeuty, po prostu zastanów się, co czujesz.
Tak mi źle, tak mi szaro...
Smutek jest reakcją na utratę czegoś, do czego się przywiązałaś, co było ważne. Zastanów się, czego ci żal, za czym tęsknisz. Może to:
- wolność i beztroska, którą straciłaś po urodzeniu dziecka. Już zawsze będziesz matką. To "zawsze" może cię przerażać. Ciągle jesteś potrzebna, ktoś na ciebie liczy dzień i noc. Żal ci dawnych dni, gdy myślałaś tylko o sobie.
- romantyczne chwile we dwoje, których brakuje rodzicom. Wasz czas i myśli są wypełnione tysiącem rodzicielskich zadań. Czy namiętne chwile wrócą?
- ambicje zawodowe. Jesteś mamą, ale lubisz swoją pracę, masz zawodowe plany. Czy, gdy odchowasz malucha, nie będzie za późno na karierę? Boisz się, czy zdołasz dogonić konkurencję?
- życie towarzyskie. Dokucza ci samotność. Koleżanki czasem dzwonią, ale żyjecie w innych światach i oddalacie się od siebie. Jeśli pracujesz, wieczory i weekendy chcesz spędzać z dzieckiem i przyjaciołom trudno wyciągnąć cię z domu. Niepielęgnowane kontakty nieco zwiędły.
Poskromienie złośnicy
Złość pojawia się, kiedy coś lub ktoś przeszkadza ci albo, co gorsza, uniemożliwia realizowanie twoich pragnień i planów:
- Dziecko kompletnie nie uznaje twoich potrzeb. Chcesz spokoju, ciszy, porządku i planu. Ono woli za to hałas, bałagan i spontaniczne, szalone zabawy. "Pić, czytaj, siusiu" - słyszysz milion razy dziennie. I w dodatku potrzeby szkraba muszą być realizowane teraz, zaraz, natychmiast! Czujesz się jak służąca, bez prawa do urlopu. Nie wszystkie polecenia spełniasz, starasz się usamodzielniać malca. Ale i tak jeszcze nieraz będziesz musiała przerwać na w pół zjedzony obiad, wybiec z toalety zaalarmowana hałasem czy podejrzaną ciszą.
- Lubisz mieć poczucie, że panujesz nad sytuacją, że jesteś dobra w tym, co robisz. A twoje dziecko nieustannie ci w tym przeszkadza, fundując coraz to nowe problemy. Jesteś przekona, że powinnaś sobie radzić, a często jesteś bezradna. Więc się złościsz.



Dodaj artykuł do…