Mój czteroletni syn bardzo nie lubi ćwiczyć. W przedszkolu buntuje się, gdy jest pora na gimnastykę i często pani pozwala, by nie ćwiczył. Czy z tego wyrośnie? Co powinnam zrobić? Zmuszać czy odpuścić?

fot. Shutterstock
ROZWIĄZANIE: Zmuszanie dziecka do czegoś, czego ono nie chce, zazwyczaj przynosi odwrotny skutek. Znacznie lepszym i skuteczniejszym sposobem jest wspieranie dziecka i odkrycie, co jest źródłem jego niechęci. Być może malec ma trudności w wykonywaniu poleceń pani, np. nie potrafi skakać na jednej nodze lub złapać piłki, którą rzuca inne dziecko. Może jest słabo skoordynowane i powtarzanie ćwiczeń jest dla niego czymś skomplikowanym. Warto zastanowić się, czy malec generalnie nie przepada za wysiłkiem, czy też nie lubi konkretnych zajęć w przedszkolu. Nie dowiesz się tego, nie rozmawiając z dzieckiem. Gdy dotrzesz do źródła problemu, dobrze będzie okazać maluchowi zrozumienie i zamiast mówić, że „musi” ćwiczyć, zachęcić go, by próbował różnych form ruchu: może skakanie jest trudne, ale za to potrafi się świetnie turlać. Warto w porozumieniu z przedszkolanką ustalić, że dziecko będzie próbowało włączyć się do zabaw, jednak gdy coś okaże się zbyt trudne lub nieprzyjemne, będzie mogło z tego zrezygnować. Jednocześnie postaraj się przekonać malca, że ruch to świetna zabawa, ćwicz z nim, obserwuj, co sprawia mu trudność. Jeśli coś cię zaniepokoi, skontaktuj się z pediatrą.
Czy małe dzieci mają lęk wysokości? Adaś ma już 4 lata, a ciągle boi się wchodzić na drabinki, czy nawet na zjeżdżalnię. Chyba dlatego nie lubi placów zabaw.
ROZWIĄZANIE: Oczywiście, dziecko może mieć lęk wysokości – prawdopodobnie, jeśli nie będziesz koncentrować się na intensywnym przełamywaniu go, sam minie wraz z wiekiem. Jednak sytuacja, którą opisujesz, kojarzy się nie tylko z lękiem wysokości, ale także z obawą przed oderwaniem się od ziemi, straceniu gruntu pod nogami, problemem z utrzymaniem równowagi. Jeżeli dziecko nie chce nawet spróbować pobawić się na placu zabaw, ma również trudności np. we wspinaniu się na schody, nie chce bujać się na huśtawce czy nie lubi jeździć na rowerku, warto skontaktować się ze specjalistą. Pediatra lub psycholog skieruje was prawdopodobnie na konsultację z terapeutą integracji sensorycznej. Brzmi to poważnie, ale zastosowane przez niego ćwiczenia pomogą maluchowi pokonać lęki oraz poprawią jego sprawność ruchową. Warto przyjrzeć się takim zachowaniom, ponieważ zaburzenia integracji sensorycznej (która objawia się m.in. niechęcią wobec drabinek, huśtawek, zmianie położenia ciała), owocują późniejszymi problemami w kontaktach z innymi dziećmi, mają też wpływ na naukę smyka.

fot. Shutterstock
Amelka uwielbiała chodzić na basen, gdy była malutka. Od jesieni zapisałam ją na naukę pływania. Córka ma 5 lat. Nie słucha się pani instruktorki, robi co chce, ucieka z wody. Każde wyjście na pływalnię kończy się przekupieniem nową zabawką – inaczej by nie poszła.
ROZWIĄZANIE: Niemowlęta i maleńkie dzieci czują się na basenie jak rybki w wodzie. Ale już przedszkolaki zaczynają odczuwać lęk przed wodą. W takiej sytuacji pod żadnym pozorem nie wolno malca zawstydzać lub – ani dosłownie, ani w przenośni – rzucać na głęboką wodę. Trzeba zrozumieć tę niechęć i poczekać, aż sama minie. Lub minimalnie jej w tym pomóc. Zamiast zapisywać córkę na lekcje pływania, lepiej pobaw się z nią w małym basenie. Dziewczynka chętniej wejdzie do wody, jeśli będzie z nią ktoś, komu bezgranicznie ufa.
Źródło: Rodzice 02/10



Dodaj artykuł do…