Aktywna rodzinka

Idziemy karmić wróbelki i sarny

Prześlij dalej Drukuj
Aktywna rodzinka: Idziemy karmić wróbelki i sarny

fot. Shutterstock

Pewna rodzina z trojgiem dzieci w każdy zimowy weekend jeździ z Warszawy do Puszczy Kampinoskiej. Leśniczy w piwnicy przechowuje kupione na jesieni przez rodzinę warszawiaków ziemniaki, buraki i snopki słomy owsianej dla dzikich mieszkańców puszczy. Miastowa rodzinka zabiera te smakołyki i co tydzień wykłada je w „swoim” karmniku w lesie. Nie straszny im deszcz, śnieg czy słota. Wiedzą, że zwierzęta na nich czekają. A kiedy zdarzy się, że dzieci zachorują, rodzice dzwonią do leśniczego i mówią: „Dzisiaj nas nie będzie, ale proszę wyłożyć do naszego karmnika jedzenie dla zwierząt. No bo ich przecież nie możemy zawieść!”. Takich rodzin jest dużo więcej. Możecie stać się jedną z nich!

Wyprawa do lasu
Jeśli mieszkacie w pobliżu puszczy, lasu czy parku krajobrazowego, możecie zostać dostawcami zimowej paszy dla leśnych zwierząt. Ale nie dokarmiajcie ich na własną rękę, najpierw porozmawiajcie o tym z leśnikiem. Powiedzcie, że chcecie opiekować się jednym z mniejszych paśników (są piętrowe, dostosowane do wielkości różnych zwierząt). Uzgodnijcie, w jakie dni będziecie przychodzić i jaki rodzaj paszy będziecie wykładać – służby leśne po prostu muszą to wiedzieć. Gajowy podpowie wam, jaką karmę przynosić – inna jest dla zająca, inna dla jelenia, sarny czy dzika.
Zajączek wcale nie przepada za marchewką, najlepsze dla sarny jest sianko, a dzik uwielbia żołędzie. Ale wszyscy mieszkańcy lasu lubią… jabłka! Chętnie schrupie je jeleń, dzik i nawet jeż nimi nie pogardzi. Może macie znajomego sadownika, który nie wie, co ma zrobić z opadłymi jabłkami? Dla zwierząt będą po prostu doskonałym posiłkiem! Ale uwaga: ilość zostawianego dla nich pokarmu ustalajcie również z leśniczym.

Na polach i łąkach
Jeśli mieszkacie w pobliżu pól, możecie zatroszczyć się o bażanty i kuropatwy. Dla nich trzeba zrobić specjalny szałas z jedzeniem. Jak go zbudować, podpowie leśniczy. Taki szałas-budkę można postawić także na łące w pobliżu gospodarstwa. Dokarmianie dzikich ptaków nie wymaga dużego nakładu pracy: w szałasie wykłada się np. ziarno czy posiekane buraki, kapustę, odpady zbożowe z nasionami chwastów – to bażanty i kuropatwy lubią najbardziej. Najlepiej, nim otworzycie stołówkę dla pierzastych gości, opracujcie z leśnikiem plan ich dokarmiania.

Miejska stołówka dla ptaków
W mieście do dokarmiania wróbli i sikorek najlepiej nadaje się karmnik, który możecie zrobić wspólnie z pociechą. Postawcie go na słupku w pobliżu drzew lub krzewów i co jakiś czas czyśćcie. Pamiętajcie: gdy już przyzwyczaicie ptaki do tego, że mają pełen karmnik, to do końca zimy musicie wkładać do niego pokarm.
– Tu nie ma żartów – ostrzega Barbara Zalewska z działu hodowli warszawskiego ZOO. – Sikorka, jeśli nie znajdzie karmy w swoim karmniku, do którego jest przyzwyczajona, będzie mieć poważny kłopot. Ma tylko 15-20 min. od wschodu słońca, żeby znaleźć jedzenie. Jeżeli nie naje się w tym czasie, osłabnie i koniec z nią. Zresztą nie tylko sikorka… W miastach żyją także kowaliki, zięby oraz jemiołuszki. W zależności od tego, jaki pokarm wyłożycie, wasz karmnik będą tłumnie odwiedzać różne ptaki.

Dodaj artykuł do

  • Wykop
  • Gwar

 
Napisz komentarz

Imię / Nick
e-mail

Wygeneruj inny kod


Komentarz (maks. 1000 znaków)

Dodaj zdjęcie (opcjonalnie)


Wpisz prawidłowy adres e-mail. Nie będzie on widoczny na naszej stronie. Aby uniknąć nadużyć, wyślemy do ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym. Kliknij w niego, aby opublikować swój komentarz.
REKLAMA





Zapisz się do naszego NEWSLETTERA.

Jako pierwsza dowiesz się o najnowszych konkursach, ciekawych wydarzeniach i specjalnych akcjach organizowanych na stronie RODZICE.PL

 





Magazyn "Rodzice"

Polecamy najnowszy numer magazynu Rodzice.

Życzymy przyjemnej lektury.


rodzice.pl na Facebooku