Nie umyty talerz, rozrzucone zabawki, debet na wspólnym koncie. Wszystko może stać się powodem sprzeczki. Nie ma w tym nic złego, nawet gdy rozgrywa się w obecności dzieci. Wręcz przeciwnie - kłótnia może przynieść korzyści i rodzicom, i przysłuchującym się jej maluchom. Pod warunkiem jednak, że mama i tata szanują się nawzajem. Tylko wtedy maluchy uczą się, jak rozwiązywać konflikty i dochodzić do zgody. Dowiadują się też, że można się na kogoś zezłościć, okazywać trudne uczucia: gniew czy wściekłość i że nie trzeba bać się nieporozumień.
Ciemna strona sprzeczki
Oczywiście, nie każda kłótnia stanowi dla dzieci okazję do takiej nauki. Trudno oczekiwać, by maluch uczył się czegoś pozytywnego, gdy nieporozumienia między rodzicami zdarzają się często. Wtedy dzieci zaczynają się o nie obwiniać. Gdy maluch po raz dziesiąty słyszy ostrą dyskusję na temat tego, czy wolno mu jeść chipsy i o której ma iść spać, pomyśli: "Przeze mnie mama i tata już się nie kochają".
Niedobrze też, gdy do dziecka zza zamkniętych drzwi sypialni dobiegają jedynie niepokojące odgłosy kłótni. Maluch czuje, że coś jest nie tak. I zostaje sam z tymi wątpliwościami. Jest przecież za mały, by otwarcie zapytać: "Mamo, tato! Co się dzieje?". Jeszcze gorzej, jeśli rodzice unikają rozwiązywania problemów - konflikty narastają, a napięta atmosfera staje się nie do wytrzymania. Dzieci wyczuwają ten stan i znoszą go gorzej niż dorośli. Uczą się też, że konflikt jest czymś złym i najlepiej go unikać.
Jednak nawet wtedy, gdy rodzice kłócą się fair, dziecko nie zawsze powinno być tego świadkiem. Warto powstrzymać się od awantur przy niemowlętach i bardzo małych dzieciach. Brak spokoju, dysharmonia w życiu rodzinnym szybko je bowiem irytuje.
Są też kłótnie nie przeznaczone dla małych uszu ze względu na ich temat. Szkodliwe dla psychicznego rozwoju dziecka jest wysłuchiwanie rozmów na temat seksu, podejrzeń o zdradę czy negatywnych opinii, dotyczących bliskich osób (np. nielubianej przez mamę teściowej, a ukochanej przez wnuka babci).
Podczas dobrej kłótni ludzie prezentują swój punkt widzenia, uczucia i słuchają się wzajemnie. Bez agresji i bez obrażania się szukają rozwiązania. Takie słowne zmagania nie przerażają dzieci i mogą być wręcz pouczające. Nie chodzi oczywiście o to, by wołać malca na świadka każdej kłótni. Ale jeśli maluch i tak ją słyszy, to nie ma co robić z tego tajemnicy. Trzeba natomiast wyjaśnić dziecku ? w zrozumiały dla niego sposób ? czego dotyczy nieporozumienie i zapewnić, że rodzice robią wszystko, żeby je rozwiązać. Nigdy nie proście malucha, by opowiedział się po czyjejś stronie i nie dopuszczajcie, żeby awantura wymknęła wam się spod kontroli. Gdy puszczają nerwy, dobrze zrobić przerwę i poczekać, aż emocje opadną. Czasem wystarczy zrobienie herbaty, kiedy indziej konieczny będzie samotny spacer. Gdy ochłoniecie, wybaczcie sobie. Jeżeli kłóciliście się przy dziecku, także przy nim się pogódźcie.
Rodzice kontra dziecko
"Aniu! sprzątnij klocki i idź się myć!" - prosisz kolejny raz i czujesz, że tracisz cierpliwość. "Zaraz" - słyszysz. Mijają minuty. "Aniu!" - podnosisz głos. "Zaraz!" - dobiega z dziecięcego pokoju. "Marsz do łazienki!" - krzyczysz. Córka trzaska drzwiami łazienki. Obie czujecie się paskudnie.
Takie sytuacje zdarzają się w każdej rodzinie. I nie chodzi o to, by ich unikać, ale by umieć przez nie właściwie przejść. Dzieci, prowadząc z dorosłymi potyczki, rozwijają poczucie niezależności i indywidualności. Uczą się rozwiązywać konflikty. Ale tylko wtedy, gdy im w tym pomożemy... To na rodzicach bowiem spoczywa odpowiedzialność za finał sprzeczki. Maluch nie jest równorzędnym partnerem do kłótni, choć potrafi wyprowadzić was z równowagi. Gdy czujecie, że puszczają wam nerwy, spójrzcie na osobę, z którą się kłócicie. To dziecko. Potrafi się złościć, ale nie rozumie, czemu tacie zależy, żeby nie rzucał samochodami.
Dziecko nie potrafi poradzić sobie jeszcze z gorzkimi słowami, które możecie wykrzyczeć w złości. Dlatego zamiast podnosić głos, postarajcie się pomóc mu nazwać jego uczucia. Powiedzcie np. "Widzę, że jesteś zły na mamę, wytłumacz mi, proszę, dlaczego". To może ośmielić malca. Dzieci nie są pewne, czy wolno im złościć się na rodziców. Czasem w słowach krytyki maluchów jest sporo racji. Gdy tak jest, trzeba się przyznać i przeprosić. W ten sposób nauczycie malca, że potraficie przyznać się do błędu i wysłuchać, gdy ma do was o coś żal i przyznaje się do tego.
Niewłaściwą reakcją ze strony mamy czy taty jest też obrażanie się na dziecko. Jeśli nie będziecie odzywać się do niego, zaczniecie je ignorować, odbierze to jako odepchnięcie i poczuje się zranione. Trzylatek pomyśli: "Rodzice już mnie nie kochają". Zamiast karać go dąsami, lepiej przytulić i wybaczyć.



Dodaj artykuł do…